Nie jest łatwo zmierzyć się z chorobą, która zabiera nam część wizerunku. Zabiera radość z tego, co widzimy w lustrze, wywołuje wstyd i potrafi sprawić, że zaczynamy inaczej patrzeć na siebie. Proces akceptacji jest dla mnie jednym z ważnych elementów radzenia sobie z chorobą. Kiedy zaczynamy patrzeć na nią nie tylko przez pryzmat włosów, lecz również ogólnego stanu zdrowia i samopoczucia, perspektywa może się zmienić.
Zaczynamy zastanawiać się, co dzieje się z naszym organizmem i czego być może wcześniej nie zauważyliśmy. Bo czym jest piękny wygląd zewnętrzny, jeśli wewnątrz organizm nie funkcjonuje prawidłowo? Zrozumienie całego przebiegu tej choroby może być jednym z elementów poradzenia sobie z nią na drodze do zdrowienia.
Dlaczego mi się to przydarzyło? To jedno z najczęstszych pytań, które zadają sobie osoby doświadczające łysienia plackowatego. Ale może warto czasami zapytać inaczej: na co ta choroba każe mi zwrócić uwagę? Czego do tej pory nie widziałem lub nie widziałam? Być może brzmi to nieco filozoficznie, ale wynika przede wszystkim z mojego doświadczenia.
Wiem, jak trudno jest zaakceptować tę chorobę, bo sama ukrywałam ją przez prawie trzy lata. Nie chciałam się odsłonić, nie chciałam przyznać się do czegoś, co wtedy postrzegałam jako swój defekt. Dla młodej kobiety utrata włosów bywa doświadczeniem bardzo intensywnym – potrafi odebrać pewność siebie i radość z życia.
O swojej chorobie powiedziałam dopiero wtedy, gdy byłam już na zaawansowanym etapie odrostu. Włosy pojawiły się już praktycznie na całej głowie i miałam poczucie, że choroba zaczyna ustępować. I powiem wam, że to był przełom w moim radzeniu sobie z nią.
Myślę, że gdybym wcześniej miała w sobie odwagę, proces akceptacji zacząłby się szybciej, a moje podejście do szukania pomocy i metod leczenia mogłoby wyglądać inaczej.
Dziś wiem jedno: nie jest łatwo zaakceptować łysienie plackowate. Ale im mniej walczymy ze swoim odbiciem w lustrze, tym więcej energii możemy skierować na to, co naprawdę ważne: dbanie o siebie, o zdrowie i o równowagę. I właśnie od tego może zacząć się droga do poradzenia sobie z tą trudną i wymagającą chorobą.